Psie Wychowanie

Referencje

hera

Maga, Adam i Hera
Praca Justyny z Herą, to trochę przypadek:) Do tego, że pies nas ciągnie, że boimy sie chodzić z nią do lasu i puszczać, z czasem sie przyzwyczailiśmy. Kochany Labcioch i już. Dwa lata temu, gdy nasz narciarski wyjazd, właśnie z powodu braku opieki nad psem, miał nie dojść do skutku, Justyna przygarnęła naszą sukę. Trochę się obawialiśmy, bo po raz pierwszy zostawialiśmy psa w obcym domu i to w towarzystwie dwóch innych suk. Szybko przekonaliśmy się, że Justyna i jej suki tworzą niesamowity team. 10 dni później pies był nie do poznania! Inne zachowanie w domu, pies chudszy a spacer przestał przypominać uprawianie narciarstwa za motorówką... Od tego momentu często korzystaliśmy z jej wsparcia przy pracy z Herą, do której nas zachęciła przekonując, że mamy "świetnego psa i warto uczynić jej życie łatwiejszym". Dzięki niej poprawiły się nasze relacje, nabraliśmy do niej większego zaufania i ona do nas też. Pies wreszcie swobodnie biega luzem, bawi się z nami i innymi psami. Jest posłuszna i co dla nas ważne, wracając do domu nie zastanawiamy sie, co zniszczyła tym razem. Co jakiś czas się spotykamy, 2-3 razy w roku Justyna zabiera Herę na "wiejski reset" (weekendowy wyjazd na wieś z kilkoma psami) i to co fascynuje nas najbardziej to więź jaka jest między nią a naszą Herą. Mogą się nie widzieć kilka miesięcy, ale jak Justyna do nas przyjdzie, Hera jest w nią wpatrzona "jak w obrazek"... jakby zaklęta :)

 

nukaJustyna, Piotrek, Nuka i Gizio
Od zawsze jestem kociarą i mój chłopak, kiedy zamieszkaliśmy razem, musiał zaakceptować kota. Jednak, kiedy zostaliśmy małżeństwem, on ujawnił się jako „psiarz”. Trafił do nas husky. Zimne, niebiesko-stalowe oczy i brwi mówiące: „jestem wściekły, nie zbliżaj się”, zraziły nie tylko kota, ale i mnie. Kot zamieszkał w szafie, ja czułam, że pies mnie dominuje i musiałam poczynić kroki, żeby się go "pozbyć". Huskiemu znaleźlismy nowy dom, pod miastem i z dużym terenem do biegania. Ja powiedziałam mężowi: nigdy więcej dużych psów w domu. Wtedy przyjechała Justyna ze swoim amstafem. Pierwsze spotkanie z kotem było traumatyczne, głównie dla mnie. Mieszkaliśmy w kawalerce i kot zwiał na balkon sąsiadów i zaczął uprawiać tańce na lince od bielizny. Zabrałam kota na dwór. Po pewnym czasie Justyna pojawiła się drugi raz i to z dwoma psami! Myślałam, że oszaleję. Psy były ciekawe kota, ale Justyna zabroniła im bliskiego kontaktu. Kot po kilku godzinach oswoił się z sytuacją i przechadzał się koło psów a te zupełnie na niego nie reagowały, nawet gdy następnego dnia nieśmiało zaczynał je obwąchiwać! Chyba nawet próbował je sprowokować. Po tej wizycie zdecydowałam się dać psu drugą szansę. Nukę wzięliśmy ze schroniska. Pies i kot żyją teraz w pełnej symbiozie. Kot czasem dołącza się do nas, kiedy gramy z Nuką w piłkę:)

 

vigoZuzanna i Vigo
Na lekcje z Justyną zgłosiłam się będąc u kresu wytrzymałości. Wyjście z moim agresywnym psem (ważącym tyle co ja) z domu było dla mnie źródłem takiego stresu, że spacery skracałam do kilku - minutowych epizodów. Justyna przywitała nas w parku razem ze swoimi zrównoważonymi i posłusznymi suczkami - terapeutkami. I niesamowita rzecz - mój pies wytrzymał towarzystwo obcych psów i to przez kilka godzin! Dostaliśmy jasne i klarowne instrukcje, komendy, które pomagają mojemu psu zmienić schemat swojego wieloletniego nieprawidłowego zachowania, a ja jestem w stanie ogarnąć sytuację.
Wciąż ćwiczę z moim psem, ale wznieśliśmy się już na wyższy stopień wtajemniczenia. Nie boję się pójść z nim do parku, nie chowam się ani nie uciekam na widok obcego psa. Wierzę, że konsekwentną pracą dojdziemy razem do sukcesu - gdy mój pies będzie bez agresji podchodził do obcych psów. Niezwykle ważnym elementem lekcji u Justyny są jej wspaniałe psy - zrównoważone stado jest chyba najlepszą terapią dla takiego wariata jak mój; o czym świadczą nasze dotychczasowe sukcesy!

 

pedroPaulina i Pedro
Justyna jest osobą profesjonalną i cierpliwą, która szybko nawiązała świetny kontakt z moim dość niepewnym i zagubionym psem. Pomogła nam oswoić sporo psich lęków i zbudować lepszą wzajemną relację. Dzięki jej pomysłom i konsekwencji mój pies odzyskał dobre samopoczucie i zaczął lepiej radzić sobie w kontaktach z ludźmi i innymi psami.
Polecam Justynę wszystkim tym, którzy szukają odpowiedzialnej, godnej zaufania osoby, która zna się na psach i poświęca się z pasją temu, co robi.

 

P1016868Kaśka, Koma i Niusia
Justyna zajmuje się dorywczo moimi dwiema sukami (golden i mały kundelek) od około trzech lat. W tym czasie goldenka przeszła swoistą metamorfozę z upartego i krnąbrnego potwora w posłusznego, spokojnego, stonowanego psa, a wystraszona znajda - kundelek na nowo zaufała człowiekowi i zaprzyjaźniła się z Sarą - amstafką Justyny. Poza psami, posiadam także trzy koty, które w bardzo krótkim czasie pokochały z wzajemnością suki Justyny. Justyna ma świetny kontakt ze zwierzętami, nieograniczone pokłady cierpliwości i ogromną wiedzę w zakresie postępowania z najbardziej trudnymi i beznadziejnymi przypadkami, kiedy nawet właściciel bezradnie rozkłada ręce nad ukochanym pupilem. Z pełną odpowiedzialnością polecam i zamierzam nadal korzystać z pomocy Justyny.