Psie Wychowanie

Posłuszeństwo - komenda przywołania

 „Mój pies się nie słucha, nie wiem już co mam robić. Pomocy!”

To jeden z wielu postów i wątków pojawiających się na psich forach. Choć rozmaite w formach, nieposłuszeństwo pupila jest zmorą niejednego właściciela.

Postawmy problem odwrotnie. Dlaczego PIES MA się słuchać? Dlaczego PIES MA współpracować i podążać za przewodnikiem?

1197089951540391318Gerald G Dog on leash Cartoon.svg.hi

Problemów w relacjach pies – człowiek jest niemało. Najczęściej dotyczą nieposłuszeństwa, czyli zachowania innego niż życzyłby sobie w danej chwili właściciel i które próbuje wywołać, a spotyka się z niepożądaną reakcją psa.  Przyczyn takich psio-ludzkich nieporozumień jest wiele. Najczęściej wynikają z próby narzucenia psu ludzkiego sposobu postrzegania świata. Przyjmując go do rodziny, nazywając jej członkiem, zaczynamy traktować „jak człowieka” i tego samego wymagać. Paradoksalnie to „miłość” do psa, często leży u podstaw wadliwych i frustrujących obydwie strony relacji. Tymczasem warto zdać sobie sprawę, że w przeciwieństwie do naszego, psi świat jest czarno-biały. Wtedy wszystko okaże się łatwiejsze. Dla naszego psiego przyjaciela – z pewnością.

Piękne i pozazdroszczenia godne relacje u swoich podstaw mają bezwzględne zaufanie psa do przewodnika oraz pewność, że wszystko co najlepsze pochodzi właśnie od niego. Tylko wtedy pies będzie szukał kontaktu, by na najwyższym poziomie wtajemniczenia - poświęconą mu uwagę traktować jako nagrodę samą w sobie. Jednak psie zaufanie jest odmienne od ludzkiego i daleko doskonalsze. Sens zawiera się w powszechnym stwierdzeniu, że „przyjaźń psa do człowieka jest bezinteresowna”. Żadne stworzenie tak szybko, choć tylko pozornie bezwarunkowo, nie obdarza człowieka wiernością. Pies, traktowany w sposób konsekwentny i pozbawiony agresji, a nade wszystko w jego czarno-białym systemie wartości, bardzo szybko i dla nas niezauważalnie uznaje, że współpraca z człowiekiem po prostu się opłaca. Jeśli nie damy mu szansy, by przekonał się jak wartościowe jest obcowanie z człowiekiem – o prawdziwym posłuszeństwie nie ma mowy.  W tym miejscu bez komentarza pozostawię metody z czarnego okresu psiej pedagogiki, oparte głównie na warunkowaniu schematem: właściwe zachowanie – uniknięcie bólu/kary.

Im bardziej krzyczysz, tym mniej pies do Ciebie przyjdzie.

Problemy z powrotem i brak reakcji na komendy to dość powszechny problem. W wariancie ekstremalnym puszczony luzem pies na wołanie swojego pana  w ogóle nie reaguje, co można określić jako „nagłą głuchotę”. Gdy sfrustrowany właściciel zaczyna krzyczeć, właśnie w tym momencie pies zwróci na niego uwagę. Podniesiony i pełen niezadowolenia głos właściciela jest dla psa sygnałem, że dzieje się coś złego i to wzmaga jego koncentrację. Widząc groźną minę ukochanego pana, który ze złością wykrzykuje jego imię (jedna z największych zbrodni, jakie możemy naszemu pupilowi uczynić) pies używa wszelkich znanych sobie sposobów, w celu załagodzenia sytuacji. Przede wszystkim zwalnia. Porusza się zygzakiem z nosem przy ziemi wąchając trawę. Co chwila przystaje, by z opuszczonym łbem i ogonem przyglądać się uważnie swojemu panu. Zdarza się również, że ziewnie znacząco, co większość właścicieli doprowadza „do szewskiej pasji” i nawet jeśli wcześniej pan nie podnosił głosu, widząc tak „bezczelnego” psa... pewnie nie wytrzyma. Wszystko to, jest efektem kolosalnego nieporozumienia. Pies próbuje pana uspokoić, wysyłając specjalne i według niego bardzo czytelne sygnały. Pan natomiast robi wszystko, tylko nie łagodnieje. (Uwaga: Jeśli nagle zaczniemy do tego psa mówić czułym, wyższym głosem, najprawdopodobniej natychmiast odpowie merdaniem jeszcze podkulonego ogona.) A dlaczego pies nie reaguje, gdy właściciel woła go „normalnie”? Bo nic fajnego się z tym nie wiąże. Gdy wróci najprawdopodobniej zostanie złapany na smycz, a upragnione swobodne bieganie dobiegnie końca… Wracać się nie opłaca.

Po pierwsze praca w domu

Zanim zaczniesz żądać od psa posłuszeństwa na otwartym terenie, pełnym pokus i atrakcji, poćwiczcie razem w domu. Domowy azyl to miejsce, w którym pies jest najspokojniejszy i najłatwiej zwrócić na siebie jego uwagę. W warunkach pełnej kontroli (zamknięta przestrzeń, mało bodźców) łatwo będzie nauczyć psa, właściwej (czyt. opłacalnej dla niego) reakcji na komendę. Począwszy od przywoływania z niedalekiej odległości, kiedy nawiązujecie kontakt wzrokowy, poprzez zabawę w chowanego (pies na wołanie przybiega z innego pokoju – jeśli nie zostanie, może być wypuszczony przez drugą osobę) a kończąc na spontanicznym przywoływaniu, gdy robisz coś w kuchni i akurat będziesz mógł nagrodzić go czymś pysznym (tu ważne, żeby pies został nagrodzony za przyjście a nie żebractwo). Rodzaj nagrody oczywiście dobieramy do psich upodobań. Ja proponuję połączyć smakołyk z wylewnym chwaleniem i głaskaniem/tarmoszeniem, powoli i stopniowo wyłączając nagrodę spożywczą (jej siła i potencjał przydadzą się na spacerze). Oczywiście zachowujemy zasady nagradzania (początkowo za każdym razem po wykonaniu pożądanego zachowania, nigdy  trzymając gotowy smakołyk w ręku lub wykonując ruch do kieszeni przed wykonaniem komendy, unikamy także zbitek typu "chodź-masz").

Kiedy w domu dojdziecie do perfekcji, zacznijcie pracować na spacerach

Koniecznie z psem przebieganym  - spokojnym, ale nie wyczerpanym. Idealnie, jeśli pobiegacie razem przeplatając to zabawą lub pies będzie Ci towarzyszył podczas krótkiej rowerowej przejażdżki. Napakowany energią pies jedyne o czym będzie marzył, to wreszcie urwać się ze smyczy i zawołany w tym momencie, jeśli w ogóle wróci to z pewnością niechętnie. Gdy „spuści trochę pary”, znajdźcie spokojną przestrzeń, gdzie będzie jak najmniej rozpraszających bodźców i powtórzcie to samo co ćwiczyliście w domu (jeśli trzeba - powrót nagrody spożywczej). Z czasem utrudniajcie sobie zadanie, zaproście zaprzyjaźnionego psa, by Wam towarzyszył, pójdźcie w bardziej uczęszczanie miejsce. Wreszcie, co jakiś czas przywołuj psa i nagradzaj zabawą/pieszczotą, gdy jest swobodnie puszczony z innymi psami – raczej nie wybieraj momentu najlepszej zabawy, a przerwę np. na odpoczynek po wspólnej gonitwie.

Stopniowanie trudności

Każdy pies uczy się w swoim tempie i pośpiech, czy presja są mocno niewskazane a zaburzenie etapów, nie tylko nie przyniesie oczekiwanych efektów, a może wywołać u psa postawę wycofaną.
Alternatywną metodą uczenia perfekcyjnego powrotu jest wykorzystanie zabawki. Jednak zakładam, że pies zafiksowany na ulubionym przedmiocie (wypracowanym) nie ma problemu z powrotem do właściciela.

Trzymaj się zasad

Ustal treść komendy. Tu panuje pełna dowolność, ale zdecydowanie najlepiej ograniczyć się do maksymalnie dwusylabowych złożeń fonetycznych oraz konsekwentnie trzymać się ustalonej komendy. Z psiego punktu widzenia jest bez znaczenie, czy będzie do Ciebie wracać na hasło „do mnie” czy „budyń”.

Zaskakuj. Staraj się uniknąć sytuacji, w której pies komendę powrotu skojarzy z końcem spaceru. Zapnij go na smycz kilka razy w ciągu spaceru i przejdźcie razem w ciekawe, ulubione miejsce, gdzie spuszczony znowu pobiega luzem.