Psie Wychowanie

Kliker czy kolczatka?

742583782279D4

To co aktualnie rozgrywa się na arenie psich szkoleń, znamy doskonale z nieodległej historii ludzkiej pedagogiki. O ile kwestie wychowania dzieci, wyszły metodologicznie na prostą, to przed najlepszym przyjacielem człowieka, zdaje się jeszcze długa droga. Tym dłuższa, że pies milczy… i na drodze psychoterapii w dorosłym wieku, nie rozpoznamy błędów dzieciństwa. Tu błędy lądują w schroniskach i kolejnych, nieudanych adopcjach. Tu błędy są usypiane.

Były czasy dominacji szkoły klasycznej, nastawionej na bezwzględne posłuszeństwo egzekwowane w oparciu o technikę kija i marchewki (z przewagą kija).  Jako pokłosie współczesnego humanitaryzmu pojawiły się i święcą triumfy metody pozytywne. I tak jak kiedyś istniały sztywne podziały metod wychowawczych dzieci, tak świat szkoleniowców i treserów jest dziś czarno – biały. To co białe, czyli pozytywne jest natomiast jedyne słuszne i nie podlega jakiejkolwiek krytyce. Zapewne, do czasu.

Pozytywni wyznawcy wyczuleni są na wszystko co wiąże się z teorią dominacji, podnosząc alarm w zderzeniu z hasłem "korekta". Negują zasadność jakichkolwiek bodźców, wzmocnień tzw. negatywnych, które raczej warto nazywać zniechęcającymi. A czym Drodzy Państwo jest smycz zaciskowa? Warunkowanie klasyczne w czystej postaci. Bez znaczenia czy rozpęd nadaje sam pies czy ludzka ręka. Mechanizm nauki pozostaje ten sam. Pies ma uniknąć tego co przykre.

Wyłącznie pozytywnie można pracować ze szczeniakiem. Wyłącznie pozytywna praca z psem o silnej agresji lękowej, w najlepszym przypadku nie da efektów. W skrajnie pesymistycznym scenariuszu problem pogłębi. To co widzi zaangażowany obserwator to tendencja w dobrym kierunku. To coraz większa skłonność do unikania schematów działania, na rzecz wnikliwej obserwacji psów. Mam nadzieję, że „pozytywni” przestaną histerycznie reagować, gdy usłyszą słowo „hierarchia”.  A przyznają się do tego na jakich mechanizmach tak naprawdę opiera się behawioralna smycz treningowa czy halter.

Jeden cel, różne drogi.

Większość pożądanych i nieskomplikowanych zachowań możemy wypracować używając różnych, nawet skrajnych technik. Biorąc na warsztat "chodzenie przy nodze" ten sam perfekcyjny poziom wykonania, pozwala osiągnąć kolczatka co wyklikany smakołyk. Subtelne różnice dostrzeżemy w zachowaniu psa, lekko przykulonego w pierwszym przypadku lub wpatrzonego w kieszeń/rękę w drugim. Osobiście wybieram trzecią, choć dłuższą drogę wynagrodzoną wpatrywaniem się psa w przewodnika...

Po co Ci pies?

Od technik jakie stosujemy przy nauczaniu, wychowywaniu, szkoleniu psa, zależy rodzaj relacji jaką z nim zbudujemy. Jest to o tyle istotne, że trudno odwracalne. Warto zdać sobie z tego sprawę, zanim zaczniemy.